Szukasz?

poniedziałek, 1 lipca 2013

Proteinowo-nawilżająco-zdrowotnie.


Co kryje się pod tytułem?
Żelatyna-garnier "awokado-karite"-spirulina.
Kolejność na zdjęciu wzięta z kosmosu ._.".

Co zrobiłam?
Laminowanie. Najkrócej rzecz ujmując. Dokładniej?
Do 3-5 łyżek gorącej wody dodałam jedną łyżkę żelatyny i zamieszałam. Niejednolitą mieszaninę wstawiłam na parę sekund do mikrofalówki. Parującą miseczkę wyjęłam i odstawiłam do ostygnięcia. W tym czasie m.in. zrobiłam sobie koktajl truskawkowy, wypiłam go, wymyłam siebie i włosy :D. W tym czasie też żelatyna zastygła. Po chwili dostałam ciepłą ciecz-wizyta w mikrofali. Dodałam do niej łyżkę odżywki Gariera "awokado i masło karite", wymieszałam i wsypałam 3/4 większej łyżeczki spiruliny(z 3,4 tabletki). Roztwór zgęstniał i zmienił barwę z żółtej na ciemnozieloną(ostatnio miałam doświadczenia na chemii xD)..
Eksperyment nałożyłam na włosy, przykryłam foliowym czepkiem i zawinęłam w ręcznik. Cóż, zielone włosy mogłyby być wstrząsem dla mojej rodzicielki, choć kiedy zadowolona powiedziałam jej jaki jest efekt stwierdziła, ze jak sobie zrobię to takie je będę miała. Pomijając oczywiście wspomnienie o tym, że mi włosy wypadną i będę łysa Q.q. Ale to już jak powąchała tabletki i zobaczyła żelatynę :D. Nie liczy się =^='.
Przez czas,w  którym słuchałam sobie muzyki i przeglądałam wpisy na blogach doświadczyłam strachu o to, że rzeczywiście mogę mieć zielone włosy. "Czy proteiny nie wnikają do wnętrza włosa? A co jeśli barwnik przeniknie z nimi?" W tym czasie zaczęła mnie też boleć głowa, wypiłam drugą szklankę zmiksowanych truskawek z mlekiem i cukrem. Po godzinie siedzenia skierowałam się do łazienki. Wiedziałam, ze wanna będzie zielona. Miałam nadzieję, że moje włosy ominie zmiana barwy.
Miałam szczęście. Płukałam dłuższą chwilę zimną wodą, nałożyłam odżywkę b/s(Joanna "Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą") z paroma kroplami olejku łopianowego(modląc się, żeby to nie była przesada, bo moje włosy raz chcą raz nie) i rozczesałam. Parę sekund(stojąc prosto) pougniatałam ściereczką z mikrofibry.

Efekty:
Pierwsze wrażenia na mokro: Włosy podatne. Dość miękkie, pasemka zbite jakby miały na sobie jakąś ochronkę.
Gdy trochę podeschły zauważyłam, ze są uniesione u nasady. Bardzo miękkie.
Dzień po? Włosy dalej są mięciutkie, podatne, choć lekko spuszone[odżywka z alkoholem, na pewno(+pogoda)! ._." Znacie jakiś zamiennik? >D], dość podatne... W niektórych miejscach mam dość milutkie spiralki(które zauważyła nawet moja rodzicielka "robią ci sie takie sprężynki jak kiedyś". Szkoda tylko, że przedtem spytała co ja z włosami robię, kiedyś nie robiłam nic i były ładne ;__;). Gdy dotykam pojedynczych pasemek i przesuwam po nich palcami czuję, że są gładziutkie. Wydaja mi się dobrze nawilżone jak i odżywione, mocniejsze... Dalej uniesione :3. Sypkie(nie tak jak włosy proste, acz...), mięsiste? Podobają mi się.Może to sztuczne światło czy coś, ale... jakiś tam błysk jest ;3
Udowodnić?
Flesz:
W-widzicie te okropne odstające pojedyncze włoski? Widzicie? Q^Q" Są straszne i są zawsze i już nie wiem co z nimi zrobić Q.q
Bez flesza 1:
2:
No maleńki ._.'
KONIEC CZĘŚCI TEMATYCZNEJ POSTA-> teraz będzie lecieć wszystko i nic w jednym. Bezsens i chaos.
Mam pytanko: Który znaczek lepszy? Ten z adresem pod spodem czy ten bez? >D (zainteresowała się znaczkami, spytała, wlazła w tutorial na youtube z gimpa i się cieszy :D) I czy nie lepiej czarno białe czy coś?
Tak w ogóle imponuję sobie tym jak bardzo potrafię odsunąć od siebie myślenie o studiach i maturze, wow O.o'
A tak trochę bardziej serio(serio, serio potrzebuje pomocy q.q) ktoś wie gdzie sie sprawdza na jaki kierunek jakie trzeba zdać matury na stonce uj(bo blisko, bo Kraków, bo jednak wyrwę sie z domu, bo dobra uczelnia? Tylko tam o jakieś rozmowie-egzaminie piszą i zaczynam się poważnie lękać.) czy gdziekolwiek? Q___Q Skąd ja mam wiedzieć jaką książkę "przed maturą" kupić, z czego skoro nie wiem co mi potrzebne?
I dlaczego gdy pytam do czego bym sie nadawała każdy albo mówi, że ma taki sam problem albo wzrusza ramionami? @-@ A jak pytam o dochodową pracę po jakimś humanistycznym kierunku to już kompletnie[dobra, mogę sie porwać na biologiczną maturę ;_; ale niech mi ktoś wymyśli. Żebym za ludzi nie była odpowiedzialna... i nie musiała kłamać, sumienie miała czyste i nie potrzebowała pleców(prawo zrobiło out) i nie miała potem kontaktu z rzeczami obrzydliwymi(jak układ trawienny)(jak wygląda droga na farmacji? Nie trzeba tam zdawac chemii, nie? @.@ Czy... czy jednak? Q^Q). Chciałabym sobie siedzieć... spokojnie. Nikomu nie przeszkadzać, robić co mi każą gdzieś. Wypełniać jakieś durne papierki. Tak, żebym czuła sie bezpiecznie, stabilnie, a nie w chaosie i 10 osób na raz czegoś ode mnie chce. Najchętniej to bym sobie pisała... Ale nie kłamstwa i dziwne plotki... Ale moje pisanie mieści sie tylko w fanficku ;_;' I jest niedochodowe :D. Dobra, wróćmy do powagi: HEEEELP? Zwierzcie mi się ze swojej drogi do zawodu! >O<""" Bądźcie mą inspiracją <3]
KONIEC SŁOWOTOKU.
Do następnej notki? Postaram się przed wyjazdem dodać aktualizację z którą zalegam.

2 komentarze:

  1. Świetny efekt!
    Pozdrawiam!:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam identyczne włoski :) Oczywiście na fotkach tego nie widać, bo prostowane :P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...